Blog

powrót do listy

Pętla Bieszczadzka


Nadchodzi zima. Łąki pokoszone, siano częściowo spalone, a z Maków wyciśnięto ostatnie soki. Koledzy smarują narty, ostrzą łyżwy i uzupełniają brakujące elementy hokejowego ekwipunku (podobno w hokejomanii promocja na suspensory :-)).
Powoli żegnamy się z rowerami w tym sezonie, ale sprzyjająca aura pozwoliła na zorganizowanie w ostatnich dniach dwóch ciekawych tras.
 


Pierwsza z nich to Wielka pętla bieszczadzka.  Trasa biegnie z Leska przez Uherce Mineralne, Olszanicę i Ustrzyki Dolne do Czarnej, Lutowisk, Ustrzyk Górnych, a następnie z Ustrzyk Górnych do Cisnej skąd przez Baligród wraca do Leska. Łączna długość tej trasy wynosi ok. 145 km, a przewyższenie ponad 1500 metrów. Na trasie formą błysnął kolega Mario , który po krótkim postoju na Orlenie i bufecie w Wetlinie, po wypiciu 2 litrów coli) zdecydował się na samotną ucieczkę, która zakończyła się prawie sukcesem. Wilma mocno już znudzona słuchaniem górniczo hutniczych orkiestr dętych, przypomniała sobie prędkości rozwijane na ardeńskich brukach zasnęła tego dnia w poczuciu sportowego spełnienia. A po powrocie do Leska nie zabrakło sutego posiłku i atrakcji kulturalnych (teatrzyk 3 misie z Olszanicy).

Druga trasa, może mniej popularna od Pętli bieszczadzkiej, ale równie ciekawa i wymagająca, biegła wokół gór Beskidu Niskiego po polskiej i słowackiej stronie granicy, ze startem i metą w Tylawie, przez Barwinek, Medzilaborce, Komańczę, Jaśliska z powrotem do Tylawy. Długość trasy około 110 km, z przewyższeniem ponad 1200 metrów. Krótki postój w Medzilaborcach dostarczył niezapomnianych wrażeń. Szkoda, że zabrakło kolegi Maria, który wyczerpany poprzednią trasą zrezygnował w wyjazdu, co znacznie osłabiło naszego ducha rywalizacji.