Blog

powrót do listy

Rowerowy orszak


Jak co roku Trzech Króli postanowiliśmy świętować na rowerach.  Tym razem w królewskie role wcielili się  Witek – Kacper , Krzysiu – Melchior i Wacek – Baltazar.  Pozostali ruszyli za orszakiem. Jako , że pora świąteczna , okres roztrenowania i pogoda dość marna zaplanowaliśmy lajtowe czterydyszki po płaskim. Jednak w okolicach Piotrkówki dobiegły nas zapachy pieczonej przez Filipa na Podniebylu kiełbaski więc całkiem nieświadomie skręciliśmy w lewo na podjazd pod Kopytową. Prezes podrzucił kiedyś pomysł , by opisać przemyślenia , jakie kłębią się w głowach zmagających się z górą cyklistów.

Nie ma tu wiele co pisać , myśli się to co zawsze – JA SIĘ DZISIAJ NIE ŚCIGAM - :-).

No niestety ,  z równania  Krzyś + Bodę +  (> 10%) zawsze wychodzi jakiś defekt roweru , tak  więc jak już dojechaliśmy do Podniebyla kiełbasa była spalona na węgiel , a nie było z nami Lucka.